
Niby to Matka Ziemia, ale nigdy jej nie lubiłem. Miliardy lat temu oddzieliłem się i odwróciłem plecami. Widzi więc ona tylko moją potylicę, a ja patrzę w gwiazdy. I guzik mnie obchodzi, co tam się dzieje.
I byłbym nadal szczęśliwy, gdyby nie wylądował na mnie on. I to na kogucie. W jednym kapciu, w drugim bucie. Zszedł z grzbietu swojego wierzchowca i zaczął zwiedzać. Zanim zdążyłem się zorientować, Twardowski palił grilla i piekł swojego koguta.
Przecież jeśli go zje, nie będzie mógł wrócić na Ziemię!
A chciałem być na zawsze sam!
Kto inny niż Polak zrobiłby grilla w takim miejscu!