Rękopis z podpisem Antoni Grycuk, obok maszyna do pisania i kałamarz

Różne

Zniknięcie

Zniknięcie

– Koniciła – przywitałem się.

– Koniciła – odpowiedział pracownik firmy.

– Chcę zniknąć.

– To fantastycznie, nasza firma się w tym specjalizuje. Ale czy jest pan pewien?

– Najzupełniej w świecie.

– Ale to jest wbrew obowiązującym trendom mody.

– To nic, chcę zniknąć, i już!

– Tak… Jak mówiłem, w tym się specjalizujemy, ale w swoim statucie mamy napisane, zgodnie z modą, która przyszła z Zachodu: „not to be evil”, więc jestem zmuszony przedstawić panu wszystkie przeciw.

– Ok, w pełni pana rozumiem, sam pewnie zrobiłbym to samo. Nawet powiem panu, że dziwi mnie własna chęć zniknięcia.

– Dziwi? – spytał.

– Tak. Byłem z tym, zgodnie z panującą modą, u psychoterapeuty, który stwierdził, że takie zniknięcie mi się po prostu należy.

– Należy, powiada pan?

– Tak, płacę składki zdrowotne, emerytalne, więc należy mi się pomoc w zniknięciu, a potem stosowna renta.

– Przykro mi, drogi panie, ale my takiej renty zapewnić nie możemy. Specjalizujemy się jedynie w znikaniu.

– Ach tak. To ja nie chcę tak zniknąć.

Dlaczego?

– Bo nie będę miał z czego żyć.

– Nie, nie, nie, drogi panie. Pan nas źle zrozumiał. My pomagamy znikać na dobre – wyjaśnił.

– A ja myślałem, że na dobre i na złe.

– Nie, drogi panie. To dobry serial, ale naszą dewizą jest przecież: „not to be evil”.

– Ach, faktycznie.

– No właśnie.

– Na czym miałoby polegać takie zniknięcie? Mogę poznać szczegóły?

– Niestety, to tajemnica.

– Tajemnica? Dla mnie? Dla klienta? – zdziwiłem się.

– Oczywiście. Bo mógłby pan się upić i komuś to wyjawić.

– Rzeczywiście.

Pomyśleliśmy o wszystkim, prawda?

– Tak… tylko w tej sytuacji to ja się boję.

– Naprawdę?

– Tak, aż mnie poty oblewają. – Drgnąłem zdenerwowany.

– To niech pan podejdzie.

– A po co?

– Muszę pana powąchać.

– Powąchać? – Zrobiłem krok w tył.

– Tak. A nie słyszał pan, że strach da się wyczuć węchem?

– Coś mi świta.

Podszedłem.

– Drogi panie, nie możemy pana obsłużyć – oświadczył.

Dlaczego?

– Bo cała nasza praca pójdzie na marne.

– Dlaczego?

– Ponieważ właśnie wyczułem, że umrze pan w ciągu trzech tygodni.

– O, nie!

– O, tak!

– A nie mógł pan tego przede mną zataić?

– Niestety, drogi panie, nie. Gdybym to zataił, stałbym się zły, a naszą dewizą jest…?

– Faktycznie, „not to be evil” – przypomniałem sobie.

– W takim razie żegnam pana i niech panu ziemia lekką będzie.

– Dziękuję! Napiszę o was dobrą opinię w internecie!