Rękopis z podpisem Antoni Grycuk, obok maszyna do pisania i kałamarz

Drabble

Co cię boli

Co cię boli

Siedział, do trzech dni non-stop pijąc wódkę. Całkiem inteligentny i miły facet staczał się właśnie na samo dno.

Gdy spocząłem obok niego, dobiegła mnie ostra woń przetrawionego alkoholu. Spojrzałem mu w oczy – epatowały czymś trudnym do opisania: jakiś rodzaj smutku, może rezygnacji. A przede wszystkim męki. Tak, cierpienie to coś, co wybijało się ponad inne doznania. Przypomniałem sobie, jak w dzieciństwie mówiła mi mama, że po alkohol sięgają ludzie, którzy bardzo cierpią.

Postanowiłem więc mu pomóc i nakłonić do zwierzeń. Wziąłem głęboki oddech i usiłując w głosie zawrzeć jak najwięcej empatii, spytałem:

– Co cię boli?

Jego odpowiedź była szczera:

– Wątroba.