Bossów cienie byt nierzadki, cienie Hugo w smudze światła, wyciągają słonia z czapki, która z góry im przypadła. Prawią o dwunożnych gadach, przekonują głowy tanie, iż tradycja ich rozkłada lub – co gorsza – zmartwychwstanie. I pomagać z piersią idą, dobro wróci po złych latach. Tępią nadwrażliców-brzydów z sercem, co ucieka, wraca. A annały trzeszczą wagą, bo to moda, co się zowie, oczaruje kontempladą, lecz o innych nie o sobie.
Bosów cienie